Pinterest to cichy silnik wzrostu, który wnętrza premium pomijają.
Marki wnętrzarskie premium wydają cały budżet socialowy tam, gdzie konkurencja jest najgęstsza, i pomijają jedyną platformę, na którą kupujący wchodzi już z zamiarem wydania pieniędzy. Pinterest nie wygląda na kanał wzrostu, bo nie zachowuje się jak feed. I właśnie dlatego wciąż jest otwarty.
Pinterest to nie social. To wyszukiwarka przebrana za moodboard.
Model myślowy, z którym większość zespołów marketingu wchodzi na Pinteresta, jest błędny - i kosztuje je cały kanał. Ludzie nie otwierają go, żeby obcy ich zabawiali. Otwierają go z projektem w głowie - kuchnia, remont, dom, którego jeszcze nie podpisali - i szukają, zbierają, wracają. Intencja jest bliżej Google niż TikToka i pojawia się miesiące przed zakupem, na etapie, na którym lista finalistów dopiero się pisze.
Dla marki wnętrzarskiej premium ten etap to cała gra. Zanim ktoś porównuje dostawców i prosi o wyceny, decyzja estetyczna zwykle już zapadła. Pinterest jest miejscem, w którym zapada.
Problem czasu połowicznego rozpadu.
Wideo short-form robi swoje w kilka dni. Feed je wypuszcza, krzywa strzela, krzywa siada, a asset jest w dużej mierze zużyty. To nie zarzut - tak są zbudowane platformy odkrywania i dlatego publikujemy na dużą skalę. Ale to znaczy, że każdy miesiąc zaczyna się bliżej zera, niż skończył się poprzedni.
Pin działa w przeciwną stronę. Jest zaindeksowany pod wyszukiwanie, wciąż jest znajdowany i wciąż jest zapisywany na tablicach innych ludzi - a to samo w sobie jest zdarzeniem dystrybucyjnym. Ten sam asset może przysyłać ruch jeszcze rok później. Te dwa kanały nie są konkurentami. Jeden tworzy popyt szybko i szybko go traci. Drugi kumuluje powoli i nie oddaje.
Short-form wygrywa tydzień. Pinterest zatrzymuje rok.
Jedna linia produkcyjna, dwie dystrybucje.
To nie jest po prostu kolejna pozycja w budżecie, bo droga część jest już zrobiona. Dzień zdjęciowy pod short-form daje znacznie więcej użytecznego materiału niż pionowe cięcia, pod które był zamówiony: to samo wnętrze, ten sam produkt, to samo światło, inaczej wykadrowane i inaczej ułożone. Planujemy zdjęcia tak, żeby oba wyjścia schodziły z jednej linii, zamiast kręcić dwa razy - a tak dzieje się zawsze, gdy Pinterest trafia do innego zespołu jako doczepka.
To jest praktyczne znaczenie strategii, produkcji i dystrybucji pod jednym dachem. Kosztem krańcowym drugiego kanału jest montaż, nie zdjęcia.
To, co się tam niesie, jest też węższe, niż większość marek zakłada. Wnętrza w kontekście biją wycinki produktowe, bo pin musi dać się wyobrazić w czyimś własnym domu, zanim będzie wart zapisania. Zdjęcia detalu zbierają zapisy, których nigdy nie zbiorą ujęcia całego pomieszczenia - złącze, wykończenie, profil krawędzi - bo to jest poziom, na którym naprawdę zapada decyzja specyfikacyjna. A pionowe wideo, które i tak wyprodukowałeś, działa jako pin samo z siebie, więc biblioteka short-form nie jest tylko źródłem kadrów. To zapas, za który już zapłaciłeś, leżący w niewłaściwym magazynie.
Co naprawdę tam obserwujemy.
Wyświetlenia na Pintereście są niemal bez znaczenia, a platforma chętnie pokaże ci ich bardzo dużo. Sygnały, które się liczą, to zapisy i kliknięcia wychodzące. Zapis znaczy, że obraz wszedł do czyjegoś realnego projektu; kliknięcie wychodzące znaczy, że ten projekt dotarł na twoją stronę. Zarządzamy pod te dwie rzeczy plus frazy, pod którymi piny są znajdowane - bo te frazy to żywy odczyt tego, jak rynek nazywa to, co sprzedajesz, i warto go mieć, nawet gdybyś nie wydał na tym kanale ani złotówki więcej.
Cichy kanał wciąż jest otwarty.
Każda kategoria w końcu robi się zatłoczona, a najdłużej otwarte zostają te, które nie wyglądają ekscytująco. Pinterest wygląda jak moodboard, więc marki premium traktują go jak dekorację i zostawiają leżącą tam intencję nieodebraną. Kumuluje się, da się go karmić pracą, za którą i tak już płacisz, a w większości kategorii wnętrzarskich wciąż nikt o niego nie walczy. Te trzy rzeczy rzadko trzymają się razem długo.
Chcesz kanału, którego twoja kategoria jeszcze nie zatłoczyła?
Opowiedz nam o swojej marce i celu. Wrócimy z planem i pierwszym krokiem.
Umów rozmowę